Wśród świadków zdarzenia znalazł się druh Marcin, wiceprezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Kup. Strażak, mimo że jego jednostka nie została zadysponowana do wypadku, natychmiast ruszył z pomocą. Jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych koordynował działania innych świadków, a następnie przystąpił do ewakuacji kobiety znajdującej się w dachującym samochodzie.
Sytuacja była szczególnie niebezpieczna, ponieważ wewnątrz rozbitego pojazdu pojawił się ogień. Każda sekunda miała znaczenie. Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji druha udało się bezpiecznie wydostać poszkodowaną z samochodu.
Na uznanie zasłużyli również inni kierowcy, którzy zatrzymali się na miejscu wypadku i natychmiast sięgnęli po samochodowe gaśnice. Ich działania pozwoliły ograniczyć rozwój pożaru do czasu przyjazdu straży pożarnej.
Na miejsce skierowano zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Opola, druhów z OSP Dobrzeń Wielki, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję.
Jak podkreślają druhowie z OSP Kup, choć ich jednostka nie została tego dnia zadysponowana do działań, postawa jej wiceprezesa pokazuje, że służba strażaka nie kończy się wraz ze zjazdem z remizy. W sytuacji zagrożenia liczą się przede wszystkim umiejętności, opanowanie i gotowość do działania.
Ta historia jest także przypomnieniem, że strażakiem jest się nie tylko podczas wyjazdu alarmowego. Strażakiem jest się zawsze – szczególnie wtedy, gdy liczy się każda sekunda, a szybka i zdecydowana reakcja może uratować czyjeś zdrowie lub życie.


Napisz komentarz
Komentarze