
Dożynki, nazywane na Śląsku Opolskim żniwniokiem, mają jednak także swój mniej widowiskowy, za to niezwykle pracochłonny wymiar. Zanim korona trafi na uroczystość, przez wiele tygodni ktoś wybiera ziarna, suszy rośliny, przygotowuje stelaż, dopasowuje proporcje i cierpliwie mocuje kolejne elementy. To praca wymagająca precyzji, ale też znajomości materiału, wyobraźni i doświadczenia.
A przede wszystkim – ludzi gotowych poświęcić swój czas.
Korona nie jest zwykłą ozdobą
Renata Janik ze Szczedrzyka w gminie Ozimek ma 70 lat. Od lat zajmuje się opolską sztuką ludową, w tym charakterystycznym wzorem opolskim i tworzeniem koron dożynkowych. Jak przyznaje, ta druga umiejętność staje się dziś coraz rzadsza.
W jej rodzinie tradycja wykonywania koron obecna jest od pokoleń. Korony przygotowywała już jej mama. Dawniej do ich dekorowania wykorzystywano przede wszystkim to, co dawała natura: jabłuszka, suche kwiaty, wrzos i inne dostępne materiały. Nie chodziło wyłącznie o efekt wizualny. Korona była wyrazem szacunku dla ziemi, plonów i ciężkiej pracy rolników.
Dla Renaty Janik każda korona jest związana z konkretnym rokiem. Z jego zbiorami, pogodą, wysiłkiem i ludźmi, którzy pracowali na polach. Dlatego nie traktuje jej jak dekoracji, którą można po prostu wyjąć z magazynu i wykorzystać ponownie.
– Obserwuję jak na przestrzeni wielu dekad zmienia się wygląd koron dożynkowych – mówi Renata Janik. - Sposób ich dekorowania ewoluuje. Pojawiają się nowe pomysły i materiały. Jednak moim zdaniem w tej sztuce najważniejsze jest zachowanie bliskości z naturą. Korona powinna być możliwie jak najbardziej naturalna. Nie należy zbytnio odchodzić od tego, co daje nam przyroda.
Zmieniają się materiały i sposoby zdobienia, ale pewne elementy pozostają niezmienne. To przede wszystkim konstrukcja, proporcje, harmonia i charakterystyczne wygięcie łuków.
Korony wykonywane przez Renatę Janik należą do dużych. Ich długość wynosi od 2,20 do nawet 2,60 metra. Mimo rozmiaru nie mogą sprawiać wrażenia ciężkich czy przypadkowych. Każdy element musi znaleźć swoje miejsce.
– Ja, robiąc swoje korony, nawiązuję do kształtu koron królewskich – mówi twórczyni ludowa. – Tyle że moje wieńce są wydłużone ku górze. Z kolei jej ozdobne elementy można porównać do kamieni szlachetnych, które znajdują się w koronach królewskich.
W tej pracy spotykają się rzemiosło i sztuka. Korona ma symbolizować plony, ale jednocześnie powinna być przemyślaną, misterną formą. Okazałość nie może oznaczać chaosu. Liczą się rytm, symetria, proporcje i umiejętność wydobycia piękna z naturalnych materiałów.
Powrót po dwudziestu latach
Że tradycja nie musi być przekazywana wyłącznie w rodzinie, pokazuje przykład Krasiejowa. Po blisko dwudziestu latach przerwy mieszkanki miejscowości wróciły do wykonywania korony dożynkowej. Pomysłodawczynią przedsięwzięcia była Sandra Pyka, członkini Stowarzyszenia Miłośników Krasiejowa i z zawodu florystka.
Do wspólnej pracy udało jej się zaangażować 16 osób. Korona powstała jako ażurowa konstrukcja na stelażu przypominającym kopułę. Była koroną kłosowo-ziarnkową, z otwartą centralną częścią, dzięki czemu zyskała lekkość i przestrzenność. Do jej wykonania wykorzystano między innymi ziarna zbóż, pestki dyni, słomiane listeczki oraz dekoracyjne wężyki z jęczmienia. Drobne elementy wymagały starannego przygotowania i precyzyjnego mocowania.
W pracach technicznych mieszkanki Krasiejowa mogły liczyć na doświadczenie Renaty Janik. Twórczyni ze Szczedrzyka poprowadziła dla nich warsztaty i podpowiadała, jak przygotować stelaż, mocować poszczególne elementy oraz zachować odpowiednie proporcje. Najważniejsze było jednak to, że korona została wykonana samodzielnie przez mieszkanki Krasiejowa. Pomoc doświadczonej twórczyni nie zastąpiła ich pracy, lecz pozwoliła im zdobyć umiejętności, które mogą wykorzystać w przyszłości. Efekt został doceniony podczas Wojewódzkiego Konkursu Koron Dożynkowych 2026 w Kluczborku. Wśród 47 zgłoszonych prac korona z Krasiejowa otrzymała wyróżnienie w kategorii „debiut”, w której zaprezentowano 16 koron.
– W zasadzie korona wyglądała dokładnie tak, jak zaplanowałam ją sobie w głowie – opowiada Sandra Pyka. - Od początku miałam pomysł na jej formę i poszczególne elementy, a później staraliśmy się krok po kroku przenieść tę wizję na rzeczywistą konstrukcję. W przygotowanie korony zaangażowało się 16 osób.
Udział w wydarzeniu był dla mieszkanek Krasiejowa ważnym doświadczeniem i okazją do pokazania efektu wspólnej pracy. Sam powrót do tradycji okazał się dla nich wartościowym przedsięwzięciem, które połączyło osoby zaangażowane w przygotowanie korony i dało im poczucie, że wspólnie zrobiły coś ważnego dla swojej miejscowości. Wyróżnienie było zaskoczeniem, ale przede wszystkim potwierdzeniem, że warto wracać do dawnych zwyczajów.
– To wyróżnienie jest dla nas ogromnym zaszczytem, powodem do dumy i radości - mówi Sandra Pyka. - Nie spodziewaliśmy się takiego sukcesu. Do konkursu zgłoszono aż 47 koron. Tym bardziej cieszymy się, że nasza wspólna praca została doceniona przez jury. To dla nas także dowód na to, że warto pielęgnować lokalne tradycje i wspólnie angażować się w ich odtwarzanie.
Najważniejsze wydarzyło się po konkursie
W Krasiejowie korona nie była jedynie celem samym w sobie. Jej powstawanie stało się okazją do spotkań, rozmów i poznania osób, które wcześniej nie miały okazji wspólnie działać. Praca nad konstrukcją połączyła mieszkanki wokół konkretnego zadania, ale też stworzyła przestrzeń do dalszej aktywności.
– Prace nad koroną się skończyły, ale my nadal się spotykamy - mówi Sandra Pyka. - Naszą nieformalną grupę postanowiłyśmy nazwać „Krasiejowskie Złote Kłosy”. Dlaczego? Bo od ziarenka wszystko się zaczęło. Mamy już kolejne pomysły i chcemy dalej działać. Jestem pewna, że pomysłów na nowe inicjatywy nam nie zabraknie. To wyróżnienie dodało nam skrzydeł i pokazało, że to, co robimy, ma sens.
To właśnie ten element jest szczególnie ważny dla tradycji lokalnych. Nie chodzi tylko o zachowanie gotowego przedmiotu, lecz o odtworzenie umiejętności i stworzenie grupy osób, które potrafią ją kontynuować.
Korona jest materialnym śladem wspólnej pracy. Ale niematerialna część tradycji to wiedza: jak ją zaprojektować, jak dobrać zboża, jak przygotować materiał, jak zbudować konstrukcję i jak sprawić, by całość była trwała, proporcjonalna oraz zgodna z lokalnym wyobrażeniem korony.
W Krasiejowie po dwudziestu latach odtworzono nie tylko dawny zwyczaj. Powstała również nowa grupa, która chce działać dalej.
Tradycja zapisana na fotografiach
Wykonywanie koron dożynkowych ma na Opolszczyźnie znacznie dłuższą historię niż współczesne konkursy i festyny. W Polskiej Nowej Wsi w gminie Komprachcice tradycja ta przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Jej obecność w życiu mieszkańców potwierdzają zachowane fotografie.
Pierwsze udokumentowane zdjęcie korony dożynkowej pochodzi z 1936 roku. Przez lata przygotowaniem korony zajmowali się najczęściej rolnicy wybrani przez proboszcza, którzy w danym roku pełnili funkcję starostów dożynkowych. Wykonanie korony było więc częścią obowiązku, ale również ważnym elementem lokalnego świętowania. Z czasem korony z Polskiej Nowej Wsi zaczęły pojawiać się na wydarzeniach o szerszym zasięgu. W 2004 roku mieszkańcy przygotowali sześcioramienną koronę, w której dekoracji znalazły się między innymi odniesienia do symboliki Unii Europejskiej. Została zaprezentowana podczas dożynek wojewódzkich w Opolu-Bierkowicach. Po zdobyciu pierwszego miejsca reprezentowała Opolszczyznę podczas Ogólnopolskich Dożynek Prezydenckich w Spale, gdzie zajęła czwarte miejsce, zdobywając 94 na 100 możliwych punktów. Choć nie stanęła na podium, została szczególnie wyróżniona przez ówczesną parę prezydencką – Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich.
Święto, które zaczyna się wcześniej
Dla Renaty Janik najważniejsze jest, by przy wszystkich zmianach nie zgubić związku z naturą. Dla mieszkanek Krasiejowa – że dawna umiejętność może znów stać się częścią życia miejscowości. Dla Polskiej Nowej Wsi – że tradycja może być przechowywana w rodzinnych opowieściach, fotografiach i kolejnych koronach. I właśnie dlatego korona dożynkowa jest zapisem pamięci, pracy i wspólnoty. Jej kształt może się zmieniać, materiały mogą być inne niż dawniej, a pomysły coraz bardziej współczesne. Jeśli jednak nadal powstaje dzięki ludziom, którzy chcą się spotkać, nauczyć czegoś od siebie i przekazać tę umiejętność dalej, tradycja pozostaje żywa.



Napisz komentarz
Komentarze