Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama https://www.zabka.pl/franczyza/kontakt/?utm_source=reg_11&utm_medium=banner&utm_campaign=online&utm_id=banner
wtorek, 15 września 2026 12:52
Przeczytaj:
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/firmy/rachunki/rachunek-biezacy-firmowy
Reklama https://www.wirtualnaprosperita.pl/
OPOLSZCZYZNA | NIEMATERIALNE DZIEDZICTWO KULTUROWE

Pszczoły pamiętają, czyli miód, który łączy pokolenia

To nie tylko historia ks. Jana Dzierżona, ale przede wszystkim żywa tradycja wiedzy, pracy i wspólnoty przekazywana kolejnym pokoleniom.
Pszczelarz przy ulach w pasiece na Opolszczyźnie – tradycje pszczelarskie regionu wpisane na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego

Autor: staresiolkowice.pl, Narodowy Instytut Dziedzictwa, Oddział Terenowy w Opolu

 

Opolskie pszczelarstwo trafiło na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Za tym wpisem nie stoi jednak tylko historia miodu, uli i ks. Jana Dzierżona. Stoi przede wszystkim wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie – i ludzie, którzy wciąż ją praktykują.

Kiedy mówi się o pszczelarstwie, pierwsze skojarzenia są oczywiste: ule, miód, wosk, dym z podkurzacza. Tymczasem za każdą pasieką kryje się znacznie więcej. Wiedza o tym, kiedy zakwitnie dana roślina. Umiejętność rozpoznania zachowania rodziny pszczelej. Znajomość lokalnych pożytków. Sposoby prowadzenia pasieki, które często nie są zapisane w żadnej książce, bo przekazuje się je podczas wspólnej pracy – z ojca na syna, z dziadka na wnuka, od doświadczonego pszczelarza do tego, który dopiero zaczyna.

To właśnie ta wiedza, praktyka i wspólnota sprawiły, że „Pszczelarstwo na Śląsku Opolskim” 1 lipca 2026 roku zostało wpisane decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.

Pomysł wyszedł od samych pszczelarzy. Wojewódzki Związek Pszczelarzy w Opolu uznał, że wielowiekowa tradycja regionu powinna zostać nie tylko uhonorowana, ale przede wszystkim dobrze opisana i udokumentowana.

– Informacje na temat pszczelarstwa na Śląsku Opolskim były rozproszone – mówi dr Stanisław Szynkowski. – Można było znaleźć je w różnych opracowaniach, publikacjach i materiałach, dotyczących historii regionu, działalności pszczelarzy czy postaci ks. Jana Dzierżona. Trzeba było przede wszystkim te informacje zebrać, uporządkować i pokazać, że nie są to pojedyncze, oderwane od siebie fakty, ale element większego dziedzictwa, które jest w regionie nadal żywe.

Nie tylko Dzierżon
W tej historii jest oczywiście postać wyjątkowa. Ks. Jan Dzierżon przez 49 lat mieszkał i pracował w Karłowicach w gminie Popielów. To tutaj założył dużą pasiekę i prowadził obserwacje, które zmieniły sposób, w jaki świat patrzył na pszczoły.

Po święceniach kapłańskich w 1834 roku rozpoczął posługę jako wikary w Starych Siołkowicach. Rok później został proboszczem w Karłowicach. Pracował tam do 1869 roku, a następnie pozostał w miejscowości jako emeryt aż do 1884 roku.

Jego zainteresowanie pszczołami szybko przestało być zwykłą pasją. Dzierżon obserwował życie rodziny pszczelej z niezwykłą dokładnością i próbował wyciągać z tych obserwacji naukowe wnioski.

W 1845 roku przedstawił hipotezę dotyczącą partenogenezy u pszczół. Uznał, że z niezapłodnionych jaj królowej rozwijają się trutnie, natomiast do powstania robotnic konieczne jest zapłodnienie. Teoria wywołała dyskusję, ale z czasem znalazła potwierdzenie w badaniach innych uczonych.

Drugim przełomem było unowocześnienie konstrukcji ula. Ul Dzierżona umożliwiał łatwiejszą obserwację rodziny pszczelej i prowadzenie gospodarki pasiecznej bez niszczenia plastrów. Ruchome elementy pozwalały kontrolować rozwój rodziny, regulować jej siłę i skuteczniej wykorzystywać pracę pszczół.

Dzierżon nie zatrzymał swoich odkryć dla siebie. Publikował artykuły i książki, prowadził wykłady, a jego prace tłumaczono na inne języki. Rozwiązania opracowane przez śląskiego proboszcza zaczęli stosować pszczelarze w wielu krajach Europy, a także w Ameryce.

Dlatego nazywano go „Kopernikiem ula”. Jego dorobek stał się pomostem pomiędzy lokalną tradycją a światową historią nauki o pszczołach. Dzierżon nie stworzył tradycji, która skończyła się wraz z jego śmiercią. Jego największym dziedzictwem jest również sposób patrzenia na pszczoły: przez obserwację, doświadczenie, cierpliwość i szukanie rozwiązań.

Z lasu pod dom
Historia opolskiego pszczelarstwa zaczęła się znacznie wcześniej.
Pierwszym etapem było bartnictwo. Pszczoły hodowano w naturalnych dziuplach drzew, a bartnicy pozyskiwali miód, jednocześnie starając się chronić swoje rodziny. Z czasem zaczęto celowo przygotowywać drzewa i osiedlać w nich pszczoły. W średniowieczu bartnictwo było ważnym i szanowanym zajęciem. Wiedza była przekazywana w rodzinach, a samo rzemiosło miało swoje zasady i organizację. Później pszczoły zaczęły opuszczać lasy i trafiać coraz bliżej ludzkich gospodarstw.
– Rozwój uli kłodowych wiązał się ze zmianami zachodzącymi w lasach. – opowiada dr Stanisław Szynkowski. - Wraz z coraz intensywniejszą wycinką drzew i wykorzystywaniem drewna do celów gospodarczych, budowlanych, technicznych i opałowych ubywało starych drzew, w których zakładano barcie. Stopniowo pszczoły przenoszono więc z naturalnego środowiska bliżej gospodarstw. Początkowo kłody pozyskiwano bezpośrednio z lasu – ścinano drzewa wraz z istniejącymi w nich barciami, a następnie przenoszono je w pobliże domostw.

Pojawiły się ule kłodowe, wykonywane z wydrążonych pni drzew, a także kószki ze słomy. W XVIII wieku pojawiły się ule skrzynkowe z nieruchomym rusztem. Przełomem stały się ruchome ramki, a następnie miodarka, która pozwoliła pozyskiwać miód bez niszczenia plastrów. Wiedza rozwijała się razem z narzędziami. Ale jedno pozostawało niezmienne: pszczelarz musiał znać swoje pszczoły.

Dziewięć tysięcy uli
Skala dawnego pszczelarstwa może dziś zaskakiwać.
– Na przełomie XVIII i XIX wieku na terenie ówczesnego powiatu opolskiego odnotowano około 9 tysięcy uli – zauważa historyk z Karłowic. - Warto jednak podkreślić, że granice powiatu w tamtym okresie różniły się od współczesnych. Pasieki zakładano zazwyczaj na skraju lasów lub w pobliżu pól. Szczególnie tych obsiewanych gryką, którą uważano za jeden z najlepszych pożytków dla pszczół.
Dobry pszczelarz musiał więc znać nie tylko pszczoły, lecz także krajobraz. Musiał wiedzieć, gdzie owady znajdą pokarm. Obserwować kwitnienie roślin. Rozpoznawać warunki, które sprzyjają rodzinie. Wiedzieć, kiedy interweniować, a kiedy lepiej pozostawić pszczoły w spokoju. To wiedza, której nie da się sprowadzić do instrukcji obsługi ula.

Miód to tylko początek
Pszczelarstwo było obecne w wielu opolskich wsiach. Miód stanowił ważne źródło cukru i wykorzystywano go między innymi do przygotowywania pierników. Wosk miał szerokie zastosowanie, przede wszystkim przy wyrobie świec. Wśród pszczelarzy znajdowali się zarówno zwykli gospodarze, jak i osoby, które zapisały się w historii regionu. Jednym z nich był poeta ludowy ze Starych Siołkowic Jakub Kania.

Dziś pszczelarstwo również nie kończy się na produkcji miodu. Wojewódzki Związek Pszczelarzy w Opolu zrzesza blisko 1300 pszczelarzy działających w ponad 30 kołach. W regionie odbywają się święta miodu, kiermasze, warsztaty edukacyjne i spotkania. Są uroczystości związane ze św. Ambrożym, patronem pszczelarzy, oraz wydarzenia przypominające postać ks. Dzierżona. I właśnie w tych spotkaniach kryje się istota niematerialnego dziedzictwa. Tradycja nie zostaje wtedy w muzealnej gablocie. Dzieje się naprawdę.

Wpis nie zamyka historii
Przygotowanie dokumentacji nie było więc wyłącznie formalnością. Wojewódzki Związek Pszczelarzy w Opolu połączył siły z historykami i osobami zajmującymi się ochroną dziedzictwa. W pracach uczestniczył dr Stanisław Szynkowski, który od lat zajmuje się historią Karłowic i postacią ks. Jana Dzierżona. W działania angażował się między innymi przy inicjatywach związanych z aleją lipowo-dębową im. ks. Jana Dzierżona, a także przy spotkaniach, prelekcjach i warsztatach. Od strony merytorycznej i technicznej w przygotowanie wniosku zaangażowane były również osoby związane z Narodowym Instytutem Dziedzictwa, w tym Joanna Banik z opolskiego oddziału terenowego.

Dziedzictwo niematerialne żyje tylko wtedy, kiedy ktoś je praktykuje. Dlatego przed opolskim pszczelarstwem stoi kolejne zadanie: przekazywać wiedzę dalej, dokumentować wspomnienia i doświadczenia, prowadzić warsztaty, edukować dzieci i młodzież, budować zainteresowanie pszczelarstwem i wzmacniać środowisko, które tę tradycję tworzy. 

To ważne również dlatego, że dziś pszczoły funkcjonują w świecie zupełnie innym niż ten, który znał Dzierżon. Zmiany klimatu, zanikanie bioróżnorodności czy zmieniające się warunki środowiskowe wpływają zarówno na owady, jak i na ludzi, którzy się nimi opiekują. Dlatego ochrona pszczelarskiej tradycji jest jednocześnie opowieścią o relacji człowieka z przyrodą.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Pitty Treść komentarza: A Ty jakie masz dokonania? Zawodowe i życiowe. Przegrałeś ko***urs? Data dodania komentarza: 27.08.2026, 08:25 Źródło komentarza: Dom Nad Jeziorem – nowy początek Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: "Smaki Przywór" nie były organizowane z prywatnej inicjatywy mieszkańców? Data dodania komentarza: 19.08.2026, 21:50 Źródło komentarza: Piętnaście lat pomysłów, wydarzeń i społecznej energii Autor komentarza: ble Treść komentarza: Rowerem elektrycznym? Powinniście to podać. Data dodania komentarza: 21.07.2026, 10:51 Źródło komentarza: Wsiadła na rower i samotnie ruszyła do Santiago de Compostela. Ponad 3 tysiące kilometrów dla Laury Piechoty Autor komentarza: Kamikaze Treść komentarza: ale 105 lat temu to była Republika Weimarska ;) Data dodania komentarza: 28.06.2026, 20:53 Źródło komentarza: Padł nowy rekord ciepła w Polsce. Po 105 latach Prószków traci historyczny rekord Autor komentarza: Hanys Treść komentarza: Masz rację; prowadzenie tej sprawy przez jakiś sąd kościelny to pospolita brednia, zupełny nonsens. Podobnie jak wszystkich spraw dotyczących podejrzenia o seksualne przestępstwa kleru. Tylko sądy powszechne! Data dodania komentarza: 23.06.2026, 15:59 Źródło komentarza: TURAWA: Tajemnicze zniknięcie proboszcza. Postępowanie wszczął Sąd Diecezji Opolskiej Autor komentarza: Redemptor Treść komentarza: Wszędzie tam gdzie jest Kościół rzymsko katolicki i jego agendy – jest seks i dewiacje. I to trwa od wieków. Na świecie jest tylko jedna organizacja, która takich seks-dewiantów sama rekrutuje, potem tychże dewiantów wspiera a w razie wpadki chroni przed wymiarem sprawiedliwości. Dlatego atrakcją dla mediów jest nie sam wielebny dewiant, ale skuteczne wyłuskanie go spod papieskiej czyli kurialnej kurateli. Kościoła nie da się naprawić. Zbyt wiele uczynił krzywd, zbyt długo kłamał, cała logika tej instytucji oparta na hierarchii i pogmatwanej mistyce czyni ją przestarzałą, zbędną i szkodliwą społecznie. Miejmy nadzieję, że rychło nastąpi upadek tej zdemoralizowanej Stajni Augiasza pomiotu Antychrysta i wyzwolenie ludzkości z jego pazernych macek. Nie wierzcie tej usakralnionej obłudzie, tej eklezjalnej hipokryzji! Ta instytucja została stworzona na kłamstwie i nie jest w stanie się oczyścić. Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczy***i" (Ap 18. 4). Data dodania komentarza: 17.06.2026, 11:05 Źródło komentarza: TURAWA: Tajemnicze zniknięcie proboszcza. Postępowanie wszczął Sąd Diecezji Opolskiej
Reklama
Reklama