Kilka złotych mniej za śmieci w zamian za kompostowanie bioodpadów? Jest jednak druga strona tej ulgi – gmina może sprawdzić, czy zadeklarowany kompostownik rzeczywiście istnieje i jest używany. Mieszkańcy korzystający z ulgi muszą liczyć się z możliwością kontroli. Urzędnicy mogą sprawdzić, czy na posesji znajduje się kompostownik i czy trafiają do niego bioodpady. Jeśli okaże się, że istnieje on tylko „na papierze”, mieszkaniec może stracić prawo do ulgi.
Jak wygląda kontrola?
Podczas kontroli upoważnieni przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta pracownicy mogą przeprowadzić oględziny nieruchomości. Sprawdzają przede wszystkim, czy na działce rzeczywiście znajduje się kompostownik oraz czy jest on wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem. Mogą zwrócić uwagę na jego konstrukcję, sposób użytkowania oraz to, czy znajdują się w nim bioodpady.
Pracownicy urzędu sprawdzają, czy kompostownik rzeczywiście znajduje się na posesji i czy jest wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem. Weryfikują również, czy trafiają do niego bioodpady, takie jak trawa, liście czy odpady kuchenne. Przebieg kontroli może być dokumentowany fotograficznie, a na jej zakończenie sporządzany jest protokół.
- Jeżeli okaże się, że kompostownik jest tylko „na papierze” albo nie jest wykorzystywany do kompostowania bioodpadów, gmina może cofnąć prawo do ulgi w opłacie za gospodarowanie odpadami - mówi sekretarz gminy Łubniany Katarzyna Knap. - W takiej sytuacji mieszkaniec musi liczyć się z powrotem do pełnej stawki. Ponowne ubieganie się o ulgę jest możliwe dopiero po upływie co najmniej sześciu miesięcy od dnia, w którym decyzja o utracie prawa do zwolnienia stanie się ostateczna.
To samo może nastąpić w przypadku uniemożliwienia przeprowadzenia oględzin.
Pełny artykuł znajdziesz w e-wydaniu.
👉 Kup i czytaj e-wydanie Tygodnika Ziemi Opolskiej z 17 września - e-wydanie dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze