Nie ma zgody na powrót Izby Wytrzeźwień do Opola – uciął wczoraj prezydent Arkadiusz Wiśniewski. Tymczasem placówki brakuje w całym regionie – zgodnie mówią o tym lekarze, zarządcy szpitali i przedstawiciele mniejszych samorządów. Wszyscy widzą problem, ale gdy przychodzi do rachunku, pojawia się pytanie: kto za to zapłaci?
Przypomnijmy: 1 kwietnia 2023 roku zamknięto izbę wytrzeźwień przy ulicy księdza Jerzego Popiełuszki w Opolu. Była jedyną taką instytucją w województwie – obsługiwała właściwie cały region. Od tego czasu nietrzeźwi pacjenci trafiają bezpośrednio na Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala Wojewódzkiego przy ulicy Katowickiej.
I wtedy zaczęły się problemy. Decyzja wywołała kontrowersje, a dziś widać ich skutki. Osoby nietrzeźwe często się awanturują, a szpital nie ma przecież odpowiedniego personelu, który „pilnowałby” pijanych delikwentów. Obaw z każdym miesiącem przybywało.
Od tamtej pory temat wraca jak bumerang – nie tylko w mediach, ale też na posiedzeniach komisji i rad gmin oraz miast w całym regionie. Głosy, że takiej placówki brakuje, podnoszą także pracownicy służb: nie tylko medycy, ale również policjanci, a nawet strażacy.
Prezydent: to nie pomysł Opola, tak wynika z przepisów
Temat znowu wywołał burzę, bo wczoraj prezydent Arkadiusz Wiśniewski szeroko odniósł się do sprawy w przestrzeni medialnej. Jak podkreślił, obecnie w całym województwie opolskim nie ma już żadnej takiej placówki (w całej Polsce jest ich zaledwie 27 na 2,5 tys. samorządów).
– W Opolu za ekstra nocleg pijanego z podwózką, pod opieką lekarza, płacili mieszkańcy prawie 2 mln zł. Rocznie – podkreśla Arkadiusz Wiśniewski. – Mniej wydamy w tym roku na miejsce w akademiku dla zdolnych studentów spoza miasta. I za stypendia dla zdolnej młodzieży z naszych szkół. A także za działalność niejednego żłobka czy przedszkola.
Pełny artykuł znajdziesz w e-wydaniu.
👉 Kup i czytaj e-wydanie Tygodnika Ziemi Opolskiej z 5 listopada - e-wydanie dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze