Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama https://www.zabka.pl/franczyza/kontakt/?utm_source=reg_11&utm_medium=banner&utm_campaign=online&utm_id=banner
poniedziałek, 26 października 2026 18:22
Przeczytaj:
Reklama
Reklama Senator RP Beniamin Godyla

Awantura w Pendolino jadącym przez Opole. Interwencja pogotowia, 400 pasażerów musiało zmienić pociąg

Niecodzienne zdarzenie w pociągu Pendolino relacji Warszawa – Wrocław zakończyło się interwencją ratowników medycznych, hospitalizacją kierownika pociągu i poważnymi utrudnieniami dla podróżnych. Do incydentu miało dojść 20 października 2026 roku. Sprawa dotyczy jednego z dyrektorów wykonawczych PKP Intercity. Przewoźnik prowadzi postępowanie wyjaśniające i apeluje o powstrzymanie się od przedwczesnych ocen.
Awantura w Pendolino jadącym przez Opole. Interwencja pogotowia, 400 pasażerów musiało zmienić pociąg

Autor: fot. intercity.pl

Do zdarzenia doszło w pociągu EIP 1604/5, kursującym na trasie Warszawa Wschodnia – Wrocław Główny. Jak wynika z informacji opublikowanych przez portal Kolejowyportal.pl, konflikt miał rozpocząć się od problemów z obsługą gastronomiczną w wagonie pierwszej klasy. W dalszej kolejności miało dojść do ostrej wymiany zdań pomiędzy pasażerem, którym według relacji był dyrektor wykonawczy PKP Intercity, a pracownikami przewoźnika.

Sprawa nabrała poważnego charakteru, gdy kierownik pociągu źle się poczuł i konieczne okazało się wezwanie zespołu ratownictwa medycznego na stację Opole Główne.

Zabrakło filiżanek. Od tego miał rozpocząć się konflikt

Według informacji przekazanych przez Kolejowyportal.pl, do pierwszej sytuacji konfliktowej doszło podczas serwowania posiłków w wagonie pierwszej klasy, na odcinku pomiędzy Warszawą a Częstochową.

Pracownik WARS, posiadający identyfikator „Uczę się”, miał poinformować jednego z pasażerów o braku filiżanek. Zapewnił jednocześnie, że obsługa zostanie dokończona po uzupełnieniu brakujących naczyń.

Pasażer miał jednak domagać się natychmiastowej obsługi, reagując w sposób, który pracownicy określili jako nieelegancki. Jak wynika z późniejszych relacji, osobą tą miał być jeden z dyrektorów wykonawczych PKP Intercity.

Na tym sytuacja się nie zakończyła.

Dyrektor miał grozić kierownikowi pociągu

Z relacji zawartej w notatce służbowej kierownika pociągu wynika, że przed stacją Częstochowa Stradom dyrektor wszedł do przedziału służbowego i poinformował pracownika, że po przyjeździe do Wrocławia Głównego zostanie on odsunięty od wykonywania obowiązków.

Powodem miało być wcześniejsze wejście konduktorki do kabiny maszynisty w celu przekazania mu napoju, o który poprosił.

Kierownik pociągu miał wyjaśnić, że sam polecił konduktorce wykonanie tej czynności, ponieważ w tym czasie zajmował się sporządzaniem dokumentacji służbowej.

Według jego relacji rozmowa z dyrektorem miała przerodzić się w serię obraźliwych wypowiedzi. Pracownik poinformował również o naruszeniu jego nietykalności cielesnej.

Gdy próbował opuścić przedział służbowy, aby poprosić konduktorkę o wyjaśnienie sytuacji, dyrektor miał wepchnąć go z powrotem do środka.

Świadkami zdarzenia mieli być także pracownicy WARS.

Warto podkreślić, że opisane okoliczności pochodzą z relacji pracowników i notatek służbowych, a sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania wyjaśniającego.

Pogotowie na stacji Opole Główne. Kierownik trafił do szpitala

Po zajściu kierownik pociągu miał poczuć się na tyle źle, że konieczne było wezwanie zespołu ratownictwa medycznego na stację Opole Główne.

Po przeprowadzeniu badania ratownicy zdecydowali o przewiezieniu pracownika PKP Intercity do szpitala, gdzie miał przejść dalszą diagnostykę i otrzymać niezbędną pomoc medyczną.

Kierownik pociągu zgłosił również zdarzenie jako wypadek przy pracy.

Według informacji portalu Kolejowyportal.pl, dyrektor miał podjąć także decyzję o odsunięciu od obowiązków konduktorki. W efekcie obsada pociągu nie mogła kontynuować pracy w dotychczasowym składzie.

Około 400 pasażerów musiało przesiąść się do innych pociągów

Zdarzenie miało bezpośredni wpływ na realizację połączenia. Pociąg EIP 1604/5 zakończył jazdę z pasażerami na stacji Opole Główne.

Około 400 podróżnych musiało kontynuować podróż innymi połączeniami PKP Intercity.

Większość pasażerów przesiadła się do pociągu IC Konopnicka, kursującego z Warszawy Wschodniej do Jeleniej Góry. Pozostali skorzystali z pociągu IC Wyspiański relacji Przemyśl – Wrocław.

Problemy dotyczyły również samego składu Pendolino. Jak wynika z informacji przekazanych redakcji Kolejowyportal.pl, pociąg nie mógł kontynuować jazdy nawet bez pasażerów, ponieważ maszynista osiągnął dopuszczalny czas pracy.

Maszynista miał nadzorować skład do czasu przybycia zmiennika. Ostatecznie Pendolino dotarło do Wrocławia z opóźnieniem wynoszącym około 150 minut.

PKP Intercity prowadzi postępowanie. Przewoźnik apeluje o powściągliwość

Do sprawy odniosło się PKP Intercity. W oficjalnym stanowisku z 26 października 2026 roku przewoźnik poinformował, że prowadzi postępowanie wyjaśniające dotyczące zdarzenia z 20 października w pociągu Pendolino relacji Warszawa Wschodnia – Wrocław Główny.

Spółka podkreśliła, że dotychczasowe publikacje medialne nie przedstawiają pełnego kontekstu zdarzenia. W komunikacie wskazano, że główną przyczyną interwencji dyrektora wykonawczego ds. handlowych PKP Intercity miała być obecność osoby nieuprawnionej w kabinie maszynisty podczas jazdy pociągu.

Jak zaznaczono, dyrektor po zauważeniu tej sytuacji udał się do przedziału służbowego kierownika pociągu w celu jej wyjaśnienia.

PKP Intercity poinformowało również, że zabezpieczyło i przeanalizowało zapis monitoringu dokumentujący dalszy przebieg zdarzenia. Według spółki dotychczasowa analiza nie potwierdza zarzutów dotyczących naruszenia nietykalności cielesnej kierownika pociągu przez dyrektora.

Przewoźnik zaznaczył, że bezpieczeństwo pasażerów jest dla niego bezwzględnym priorytetem, a przestrzeganie zasad dostępu do kabiny maszynisty stanowi jeden z podstawowych wymogów.

W komunikacie zwrócono także uwagę na kwestie związane ze standardami obsługi pasażerów oraz organizacją pracy personelu pokładowego WARS, które również wymagają wyjaśnienia.

Sprawa dotyczy wszystkich uczestników zdarzenia

PKP Intercity podkreśla, że prowadzone postępowanie obejmuje wszystkich uczestników incydentu, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Spółka zaznacza, że przestrzeganie zasad bezpieczeństwa jest obowiązkiem każdego pracownika, podobnie jak zachowanie profesjonalizmu i wzajemnego szacunku.

Do czasu zakończenia postępowania przewoźnik nie będzie przesądzać o odpowiedzialności poszczególnych osób.

W oficjalnym stanowisku spółka zaapelowała również o powstrzymanie się od personalnych ataków i formułowania kategorycznych ocen na podstawie niepełnych informacji.

PKP Intercity zapowiedziało, że po zakończeniu postępowania poinformuje o jego wynikach i podejmie decyzje adekwatne do dokonanych ustaleń.

Sprawa, która rozpoczęła się od pozornie błahego problemu z obsługą gastronomiczną, stała się przedmiotem poważnego postępowania wyjaśniającego. Jej finał będzie miał znaczenie nie tylko dla osób bezpośrednio zaangażowanych w zdarzenie, ale również dla standardów bezpieczeństwa i relacji pracowniczych w polskiej kolei.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Pitty Treść komentarza: A Ty jakie masz dokonania? Zawodowe i życiowe. Przegrałeś ko***urs? Data dodania komentarza: 27.08.2026, 08:25 Źródło komentarza: Dom Nad Jeziorem – nowy początek Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: "Smaki Przywór" nie były organizowane z prywatnej inicjatywy mieszkańców? Data dodania komentarza: 19.08.2026, 21:50 Źródło komentarza: Piętnaście lat pomysłów, wydarzeń i społecznej energii Autor komentarza: ble Treść komentarza: Rowerem elektrycznym? Powinniście to podać. Data dodania komentarza: 21.07.2026, 10:51 Źródło komentarza: Wsiadła na rower i samotnie ruszyła do Santiago de Compostela. Ponad 3 tysiące kilometrów dla Laury Piechoty Autor komentarza: Kamikaze Treść komentarza: ale 105 lat temu to była Republika Weimarska ;) Data dodania komentarza: 28.06.2026, 20:53 Źródło komentarza: Padł nowy rekord ciepła w Polsce. Po 105 latach Prószków traci historyczny rekord Autor komentarza: Hanys Treść komentarza: Masz rację; prowadzenie tej sprawy przez jakiś sąd kościelny to pospolita brednia, zupełny nonsens. Podobnie jak wszystkich spraw dotyczących podejrzenia o seksualne przestępstwa kleru. Tylko sądy powszechne! Data dodania komentarza: 23.06.2026, 15:59 Źródło komentarza: TURAWA: Tajemnicze zniknięcie proboszcza. Postępowanie wszczął Sąd Diecezji Opolskiej Autor komentarza: Redemptor Treść komentarza: Wszędzie tam gdzie jest Kościół rzymsko katolicki i jego agendy – jest seks i dewiacje. I to trwa od wieków. Na świecie jest tylko jedna organizacja, która takich seks-dewiantów sama rekrutuje, potem tychże dewiantów wspiera a w razie wpadki chroni przed wymiarem sprawiedliwości. Dlatego atrakcją dla mediów jest nie sam wielebny dewiant, ale skuteczne wyłuskanie go spod papieskiej czyli kurialnej kurateli. Kościoła nie da się naprawić. Zbyt wiele uczynił krzywd, zbyt długo kłamał, cała logika tej instytucji oparta na hierarchii i pogmatwanej mistyce czyni ją przestarzałą, zbędną i szkodliwą społecznie. Miejmy nadzieję, że rychło nastąpi upadek tej zdemoralizowanej Stajni Augiasza pomiotu Antychrysta i wyzwolenie ludzkości z jego pazernych macek. Nie wierzcie tej usakralnionej obłudzie, tej eklezjalnej hipokryzji! Ta instytucja została stworzona na kłamstwie i nie jest w stanie się oczyścić. Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczy***i" (Ap 18. 4). Data dodania komentarza: 17.06.2026, 11:05 Źródło komentarza: TURAWA: Tajemnicze zniknięcie proboszcza. Postępowanie wszczął Sąd Diecezji Opolskiej
Reklama
Reklama