Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 06:52
Przeczytaj:
Reklama
Reklama https://www.wirtualnaprosperita.pl/

O (NIE)DROGIM KARPIU NA ŚWIĄTECZNYM STOLE

Hodowcy karpia zmagali się w tym roku z suszą, wahaniami temperatur oraz rosnącą presją ptaków rybożernych, które coraz częściej pojawiają się na stawach hodowlanych. W obliczu takich wyzwań wielu konsumentów zastanawia się, czy tradycyjnej wigilijnej ryby nie zabraknie na świątecznych stołach.
O (NIE)DROGIM KARPIU NA ŚWIĄTECZNYM STOLE

Źródło: Canva

Nie ma świąt bez karpia
Karp od dziesięcioleci zajmuje szczególne miejsce na polskim wigilijnym stole, choć jego obecność w świątecznej tradycji wcale nie jest tak odległa, jak mogłoby się wydawać. Zwyczaj spożywania karpia upowszechnił się dopiero po II wojnie światowej, kiedy państwowe gospodarstwa rybne zaczęły promować go jako tanią, zdrową i łatwo dostępną rybę idealną na świąteczną kolację. Z czasem stał on się symbolem Wigilii, łącząc postny charakter dawnego menu z domowym ciepłem rodzinnego spotkania.

Z karpiem wiąże się również wiele wierzeń. Uchodzi on za rybę przynoszącą szczęście i dostatek. Do dzisiaj w wielu domach przechowuje się łuskę karpia w portfelu, wierząc, że zapewni pomyślność finansową przez cały kolejny rok. Jego smak, choć specyficzny, dla wielu Polaków jest smakiem dzieciństwa i nieodłącznym elementem grudniowej atmosfery. Dlatego, mimo rosnącej popularności łososia, dorsza czy pstrąga oraz zmieniających się trendów kulinarnych, karp pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiej Wigilii.

Problemy hodowców
Hodowcy karpia stoją dziś przed szeregiem wyzwań, z których najpoważniejsze wynikają ze zmian klimatycznych. Wysokie temperatury, zbyt małe opady deszczu oraz długotrwała susza sprawiają, że w wielu regionach Polski coraz trudniej utrzymać odpowiedni poziom wody w stawach.

- Problem jest złożony, bo hodowla karpia wymaga spełnienia kilku warunków -  wyjaśnia dyrektor Państwowego Gospodarstwa Rybackiego w Niemodlinie Adam Pienio. - Karp potrzebuje optymalnej temperatury wody. Tymczasem maj i czerwiec w tym roku były zbyt chłodne, co zahamowało wzrost ryb. Z kolei wysokie letnie temperatury mogą prowadzić do śnięcia, bo ryba źle znosi upały. To wszystko zaburza jej naturalny cykl odżywiania, powodując m.in. zatrzymanie przyrostu masy.

Do problemów pogodowych dochodzi rosnąca presja ze strony ptaków rybożernych, takich jak czapla siwa czy kormoran, które coraz częściej pojawiają się na polskich stawach hodowlanych i mogą powodować znaczne straty.

Adam Pienio dodaje też, że jeśli w ciągu roku suma opadów jest zbyt niska, zaczynają się trudności. Karp potrzebuje znacznej kubatury wody, a jej brak wpływa bezpośrednio na kondycję ryb i wielkość hodowli.

Ile zapłacimy za karpia?

Hodowcy z Niemodlina uspokajają, że ryb na święta nie zabraknie. W tym roku gospodarstwo dostarczy paręset ton karpia, czyli tyle samo, ile w poprzednim sezonie. To ważna informacja, zwłaszcza że Gospodarstwo Rybackie w Niemodlinie jest jednym z największych producentów karpia w Polsce.

Karp niemodliński od 2015 roku wpisany na listę produktów tradycyjnych, ma się w tym sezonie dobrze. Przed świętami w sprzedaży detalicznej na terenie gospodarstwa kosztuje około 30 zł za kilogram, co oznacza, że cena nie zmieniła się względem ubiegłego roku. 

Jak tłumaczy Adam Pienio z Państwowego Gospodarstwa Rybackiego w Niemodlinie, na końcową cenę karpia wpływają rosnące koszty produkcji. Obejmują one m.in. koszty paliwa, energii oraz zakupu paszy, w tym pszenicy, która odgrywa kluczową rolę w żywieniu karpi.

W małych gospodarstwach rybackich na terenie powiatu opolskiego ceny są jeszcze bardziej przystępne. Zaczynają się od 25 zł i kończą na 28 zł za kilogram. To różnica, którą szczególnie doceniają mieszkańcy kupujący rybę bezpośrednio u lokalnych producentów. Warto podkreślić, że ceny te pozostają niezmienne od kilku lat. 

To, ile zapłacimy w sklepach, okaże się w najbliższych dniach. Wiadomo jednak, że im bardziej przetworzony produkt, tym wyższa będzie cena. Najdrożej tradycyjnie kosztują filety, płaty oraz dzwonki, bo ich przygotowanie wymaga dodatkowej pracy i obróbki.

 Uwaga! To tylko fragment artykułu. Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej z 11 grudnia - e-wydanie dostępne tutaj.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama