Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 30 kwietnia 2025 11:48
Przeczytaj:
Reklama https://biletyna.pl/koncert/Wakacyjny-Koncert-Gwiazd/Opole?utm_source=uxev&utm_medium=affiliate&utm_campaign=shlink&utm_content=501843&fbclid=IwY2xjawJ4KRFleHRuA2FlbQIxMAABHkVENLrlKzHwpq-x4-Qr4eFnou4qIgYxovRefRDr797Mpy10DKee6uKZ5tzo_aem_-y59xwKUTvyE2mbLrjGiBQ
Reklama
Reklama http://www.budopap.pl/

Śmiertelny finał libacji

We wtorek 5 kwietnia rozpoczął się proces sprawcy śmiertelnego pobicia, do jakiego doszło w sierpniu ub. r. w Opolu. Sprawa jest wyjątkowo bulwersująca, bo Radosław K. bił swojego kompana kilkakrotnie w ciągu trzydniowej libacji na ulicznym skwerze. Kiedy policjanci znaleźli mężczyznę w krzakach, był w stanie krytycznym.
Śmiertelny finał libacji

Źródło: Prostozopolskiego

„Tygodnik Ziemi Opolskiej” pisał już na ten temat dwukrotnie. Przypomnijmy, pobity 30-letni Artur W. zmarł w szpitalu 9 sierpnia 2021 r. Znaleziono go dzień wcześniej obok galerii handlowej przy ulicy Ozimskiej w Opolu. Policjantów zawiadomił sam sprawca – ale nie wspomniał, że to on przyczynił się do zmasakrowania kolegi. 30-letni Radosław K. być może wcale nie wezwałby pomocy, ale natknął się przypadkiem na patrol i najwyraźniej sumienie go ruszyło, bo powiedział, że w krzakach leży pobity człowiek, który prawdopodobnie wymaga interwencji medycznej… Lekarzom nie udało się uratować Artura W.: obrażenia były zbyt poważne. W trakcie działań podjętych przez policję zabezpieczono jednak okoliczny monitoring i wydało się, że to właśnie Radosław K. znęcał się nad swoim kompanem. Zaczął bić go już 6 sierpnia, skończył – 8 sierpnia. W tym czasie razem pili alkohol.

Artur W. przyjechał z Rzeszowa. Nie wiadomo, czemu zatrzymał się w Opolu i tutaj koczował. Jego rodzina była przekonana, że pojechał do Niemiec do pracy… Z poczynionych ustaleń wynika, że mężczyźni wcześniej się nie znali. Mieli poznać się na dworcu. Radosław W. zeznał, że pomógł swojej późniejszej ofierze odnaleźć pozostawiony na parkingu samochód, potem razem pili alkohol, zbierali butelki i kradli (zeznał, że kradli „a właściwie to kradł Artur W.”). Miało to trwać około tygodnia. W piątek 6 sierpnia pili wódkę w krzakach przed galerią handlową i tam Radosławowi K. „puściły nerwy”, bo Artur W. podobno źle wyrażał się o jego ojcu. Wtedy uderzył go po raz pierwszy – w oko. Oskarżony zeznał, że pojawił się jakiś obcy człowiek i chciał wezwać karetkę – ale Artur W. stwierdził, że nie trzeba.

Szczegóły w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej z 7 kwietnia - e-wydanie dostępne tutaj. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaAdvertisement
Reklama
Reklama