Tysiące ludzi chciały pomóc choremu radnemu. Wpłacali, udostępniali, organizowali pomoc. Gdy emocje opadły, wyszło na jaw, że część pieniędzy ze zbiórki została wykorzystana prywatnie. Organizatorce postawiono zarzut przywłaszczenia.
Zbiórka na leczenie Jacka Kasprzyka rozpoczęła się pod koniec 2024 roku. Opolski społecznik potrzebował 385 tysięcy złotych, aby przejść skomplikowaną operację raka trzustki. Po niezwykłym zaangażowaniu mieszkańców i przyjaciół radnego zebrano wówczas 424 tysiące złotych, ale część pieniędzy wyparowała. Zbliża się finał tej sprawy.
Mowa tutaj o ponad 73 tys. złotych, które pochodziły z wpłat od darczyńców. W trakcie dochodzenia ustalono, że jedna z inicjatorek zbiórki Sylwia P. wytransferowała z rachunku przypisanego do składek na leczenie chorego sporą sumę pieniędzy, które przeznaczyła na własne cele.
- Kobieta usłyszała zarzut przywłaszczenia (art. 284 § 1 kk) do popełnienia, którego w całości się przyznała. W złożonych wyjaśnieniach wskazała, że do przestępstwa pchnęła ją trudna sytuacja materialna. Jednocześnie jeszcze w trakcie trwania postępowania podejrzana zwróciła pokrzywdzonemu niemal całą kwotę przywłaszczonych pieniędzy – informuje prokurator Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Pełny artykuł znajdziesz w e-wydaniu.
👉 Kup i czytaj e-wydanie Tygodnika Ziemi Opolskiej z 9 lipca - e-wydanie dostępne tutaj.


Napisz komentarz
Komentarze