Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 stycznia 2026 14:40
Przeczytaj:
Reklama https://www.bskrapkowice.pl/klienci-indywidualni/kredyty/kredyt-gotowkowy
Reklama https://www.instagram.com/pani.prowadzaca/

Nie jesteśmy słabsi, jesteśmy inni

Mniejszość niemiecka w Polsce wchodzi w 2026 rok z bagażem 35 lat doświadczeń – sukcesów, sporów i codziennej pracy u podstaw. Po jubileuszu TSKN i w przededniu jubileuszu VdG Rafał Bartek mówi wprost: o tym, dlaczego liczby przestały być jedynym miernikiem siły, jak decyzje polityczne wpływają na tożsamość młodych ludzi i dlaczego dziś potrzebna jest jednocześnie cierpliwość i odwaga. Z liderem Mniejszości Niemieckiej w Polsce rozmawia Dominika Bassek.
Nie jesteśmy słabsi, jesteśmy inni

– Na początku 2026 roku mniejszość niemiecka w Polsce ma za sobą 35 lat instytucjonalnej działalności. Czy dziś jest silniejsza niż kiedykolwiek, czy raczej stoi przed największą próbą w swojej historii?
– To ciekawe pytanie, ale chyba ani jedno, ani drugie. Mamy przecież świadomość, że mniejszość niemiecka z pewnością była liczebnie dużo silniejsza na początku lat 90. Z drugiej strony organizacyjnie przeszliśmy bardzo długą drogę i dziś jesteśmy sprawnie funkcjonującym NGO, otwartym na nowe inicjatywy, potrafiącym skutecznie pozyskiwać środki z różnych źródeł. Nasze cele pozostają bez zmian – to dbałość o niemiecką kulturę, język i tożsamość. Zmieniają się natomiast metody działalności. A jeśli chodzi o to, co Pani nazwała „próbami”, z którymi przyjdzie nam się mierzyć, to mam świadomość, że wiele z nich dopiero przed nami.

– Rok 2025 był dla TSKN rokiem jubileuszowym. Co, patrząc z dzisiejszej perspektywy, uważa Pan za największy sukces tych 35 lat, a co za największe niespełnione oczekiwanie?
– Tych sukcesów w ciągu 35 lat jest naprawdę wiele. Myślę jednak, że największym pozostaje zaangażowanie tysięcy ludzi, którzy oddolnie dbali i nadal dbają o dziedzictwo językowe i kulturowe. To ich ogromne zaangażowanie na rzecz lokalnych społeczności sprawia, że do dziś mamy piękne, zadbane miejscowości z wieloma aktywnymi mieszkańcami. To pozostaje jednym z wyróżników naszego województwa. Efektów tej dbałości jest bardzo dużo: język niemiecki w szkołach, tablice dwujęzyczne, kursy, projekty dotyczące historii i tradycji. Natomiast jeśli chodzi o niespełnione oczekiwania, to wciąż pozostaje nim oświata na najwyższym poziomie. Z upływem lat coraz bardziej widzimy i odczuwamy, jak bardzo brakuje nam dobrych, co najmniej dwujęzycznych przedszkoli i szkół.

– Czy te 35 lat to bardziej historia walki o prawa, czy raczej codziennej, cichej pracy u podstaw?
– Jedno i drugie, bo tego po prostu nie da się rozdzielić. Szczególnie na początku była to przede wszystkim walka o prawa – do języka, do pisowni imion i nazwisk, do dostępu do kultury. Z biegiem czasu stała się to mieszanka codzienności – realizacji projektów, spotkań, zebrań – z ciągłym zabieganiem o prawa, które wprawdzie istnieją na papierze, chociażby w zapisach Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych, ale w praktyce często nie są realizowane.

– Jak ocenia Pan rok 2025 pod względem relacji z władzami centralnymi?

 Uwaga! To tylko fragment artykułu. Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej z 29 stycznia - e-wydanie dostępne tutaj.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama