
Są takie dni w lokalnym kalendarzu, których nie trzeba nikomu przypominać. W Dobrzeniu Wielkim jednym z nich jest odpust św. Rocha. Co roku, w sierpniu, droga prowadząca do niewielkiego drewnianego kościoła zapełnia się pielgrzymami. Są figury świętych, orkiestra, poczty sztandarowe, odświętne stroje i mieszkańcy, którzy przychodzą tu od lat.
Dla jednych to przede wszystkim uroczystość religijna. Dla innych – rodzinny zwyczaj, spotkanie z sąsiadami i powrót do wspomnień z dzieciństwa. Ale jest jeszcze coś. Procesja z figurami podczas odpustu św. Rocha jest przykładem niematerialnego dziedzictwa, które nie przetrwało dlatego, że zapisano je w książkach. Przetrwało, bo ludzie nadal je pielęgnują.
W 2024 roku „Procesja z figurami podczas odpustu św. Rocha w Dobrzeniu Wielkim” została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. To ważne wyróżnienie, ale przede wszystkim oficjalne potwierdzenie tego, co mieszkańcy okolicy wiedzą od dawna: ta tradycja ma swoją historię, swoich depozytariuszy i kolejne pokolenia, które ją przejmują.
Drewniany kościół i święty od zarazy
Drewniany kościół św. Rocha stoi na uboczu Dobrzenia Wielkiego. Jego historia związana jest z epidemią dżumy. W miejscu, gdzie dziś znajduje się świątynia, znajdował się dawniej cmentarz, na którym chowano ofiary choroby. Nekropolia leżała poza ówczesnymi granicami wsi, przy skraju lasu należącego do klasztoru w Czarnowąsach.
W 1658 roku powstał tam kościół odpustowy poświęcony św. Rochowi – patronowi chorych i orędownikowi chroniącemu przed zarazą.
Sam święty przedstawiany jest najczęściej jako pielgrzym z odsłoniętą nogą, na której widoczna jest rana. Towarzyszy mu pies. Według legendy to właśnie pies przynosił Rochowi chleb, gdy święty, chory na dżumę, ukrywał się w lesie.
Nic więc dziwnego, że przez wieki mieszkańcy zwracali się do niego w obliczu chorób i nieszczęść. W Dobrzeniu Wielkim kult świętego wyszedł jednak daleko poza samą świątynię. Przed wojną działała tutaj szkoła określana jako Rochus Schule, a do miejscowości na odpust przyjeżdżały nawet specjalne pociągi z Opola i Pokoju.
Najpierw przychodzą pielgrzymi
Najbardziej charakterystycznym elementem dobrzeńskiego odpustu jest procesja z figurami.
Do Dobrzenia Wielkiego przybywają pielgrzymi z okolicznych miejscowości. Wśród nich są mieszkańcy Fałkowic, Popielowa, Niewodnik, Łubnian i innych miejscowości. Nie przychodzą jednak tylko jako indywidualni wierni. Przychodzą grupami, często tak jak, pamiętają to ich rodzice i dziadkowie. Na czele procesji niesiony jest krzyż. Dalej pojawiają się figury świętych, poczty sztandarowe, orkiestra i duchowieństwo.
Właśnie ta powtarzalność jest jednym z najważniejszych elementów tradycji. Nie chodzi wyłącznie o to, że procesja odbywa się co roku. Ważne jest również to, kto niesie figury, skąd przychodzą pielgrzymi i jak wygląda sam obrzęd.
– Na odpust św. Rocha do Dobrzenia Wielkiego przybywają wierni i delegacje z wielu okolicznych parafii, które od lat uczestniczą w tym ważnym wydarzeniu liturgicznym – mówi obecny zastępca wójta gminy Murów Piotr Szafrański, jeden z inicjatorów składających wniosek o wpisanie tej tradycji na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. – Przygotowanie wniosku nie było więc większym problemem, ponieważ w jego opracowanie zaangażowały się również parafie biorące udział w procesji. Ich wiedza, doświadczenie i materiały dotyczące tradycji odpustowej pomogły w przedstawieniu jej znaczenia oraz udokumentowaniu wieloletniego charakteru tego wydarzenia.
To właśnie mieszkańcy i uczestniczące w procesji wspólnoty są najważniejszymi depozytariuszami tego dziedzictwa. Bez nich wpis na listę byłby tylko zapisem w dokumencie.
Pielgrzymka, która stała się zobowiązaniem
Jedna z najstarszych tradycji związanych z odpustem prowadzi do Fałkowic. Według miejscowego przekazu mieszkańcy tej wsi wyruszyli kiedyś do Dobrzenia Wielkiego w czasie zarazy bydła. Prosili św. Rocha o pomoc i mieli złożyć ślubowanie, że jeśli ich prośby zostaną wysłuchane, będą co roku przychodzić na odpust.
Zgodnie z lokalną tradycją bydło odzyskało zdrowie. Pielgrzymka pozostała.
I właśnie w takich historiach najlepiej widać, jak powstaje niematerialne dziedzictwo. Najpierw jest konkretne wydarzenie, później opowieść o nim, a następnie zwyczaj powtarzany przez kolejne pokolenia.
Pielgrzymi z Fałkowic przez lata przychodzili do Dobrzenia Wielkiego pieszo. Tradycja tej pielgrzymki sięga bardzo daleko w przeszłość. Współcześnie jej uczestnicy są jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów odpustu.
Podobnie było z Popielowem. Przed II wojną światową pielgrzymi przyjeżdżali do Dobrzenia Wielkiego furmankami, zabierając ze sobą figury maryjne. Później zwyczaj pielgrzymowania z figurami zanikł. W 2011 roku udało się go jednak przywrócić po około 30 latach przerwy. Odnaleziono i odrestaurowano figury, z których jedna prawdopodobnie pochodzi z okresu poświęcenia kościoła w Popielowie w 1890 roku.
To ważny szczegół. Tradycja nie zawsze trwa bez żadnej przerwy. Czasem znika, a potem zostaje odnaleziona i odbudowana przez ludzi, którzy uznają, że warto ją odzyskać.
Święto, które wychodzi poza kościół
Odpust św. Rocha ma również swoją świecką stronę. Stragany, karuzele, muzyka orkiestr dętych i regionalne przysmaki od lat są częścią tego dnia. Makrony, oblaty czy szkloki pojawiają się obok religijnych symboli. W domach na świątecznym stole nie brakuje z kolei dań, które dla wielu mieszkańców są smakiem odpustu: klusek śląskich, rolady i modrej kapusty.
To także element dziedzictwa. Kultura nie kończy się bowiem na samym obrzędzie. Tworzą ją również rzeczy, które dzieją się wokół niego – spotkania, jedzenie, muzyka, stroje i rodzinne zwyczaje.
Dawny odpust potrafił przyciągnąć tysiące osób. Zachowane relacje prasowe z 1881 i 1900 roku opisują liczne procesje i tłumy wiernych. Uroczystości trwały nawet dwa dni. Świątynię przyozdabiano girlandami, a po procesjach odbywały się nieszpory i kazania.
Dzisiaj skala wydarzenia jest inna. Jego najważniejszy element pozostał jednak ten sam.
Tradycja nie stoi w miejscu
Wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego nie oznacza zamknięcia tradycji w muzealnej gablocie. Wręcz przeciwnie. Jej wartość polega na tym, że nadal jest praktykowana.
Procesja może wyglądać nieco inaczej niż sto lat temu. Zmieniły się drogi, środki transportu, stroje i codzienne życie mieszkańców. Nadal jednak ktoś bierze figurę na ramiona, ktoś inny niesie sztandar, gra orkiestra, a pielgrzymi ruszają w kierunku drewnianego kościoła. To właśnie w tym tkwi siła odpustu św. Rocha. Nie jest rekonstrukcją przeszłości. Jest jej dalszym ciągiem.
Dla mieszkańca Dobrzenia Wielkiego może być po prostu sierpniowym dniem, który pamięta od dzieciństwa. Dla pielgrzyma z sąsiedniej miejscowości – corocznym zobowiązaniem. Dla kolejnego pokolenia – zwyczajem, który dopiero poznaje.
A dla całego regionu jest przykładem tego, że niematerialne dziedzictwo nie musi być czymś odległym i zapomnianym. Czasem wystarczy spojrzeć na drogę prowadzącą do małego drewnianego kościoła. Jeśli idą nią ludzie z figurami, znaczy to, że tradycja wciąż żyje.



Napisz komentarz
Komentarze