Tego, co przeżył 10-letni Antoś, nie powinno doświadczyć żadne dziecko. Z jednej strony koszmar w domu, z drugiej – hejt i przemoc w szkole. Chłopiec został z tym wszystkim praktycznie sam.
Pani Izabela samotnie wychowuje syna. Biologiczny ojciec porzucił chłopca lata temu i do dziś nie utrzymuje z nim kontaktu. Antoś przestał już nawet o niego pytać.
Kobieta próbowała ułożyć życie na nowo. Wierzyła, że kolejny związek da jej i dziecku stabilizację. Zamiast tego zaczął się dramat. Partner stał się agresywny, a w domu pojawił się strach.
– Była przemoc psychiczna, ekonomiczna i fizyczna. Ja zawsze prosiłam i przestrzegałam tego by Antoś słyszał jak najmniej. A tym bardziej widział. Była tylko jedna taka sytuacja kiedy Antoś widział, że podniósł na mnie rękę. To mnie tak uderzył, że Antek sam przyszedł i zapytał czy mnie boli– mówi w programie Pani Izabela.
To był moment, w którym kobieta powiedziała: dość. Zabrała syna i uciekła od oprawcy.
Ale dramat Antosia wcale się nie skończył.
Nowa szkoła miała być nowym początkiem. Stała się kolejnym koszmarem. Chłopiec był wyzywany, bity i prześladowany przez rówieśnika. Strach wrócił ze zdwojoną siłą.
– Antoś miał iść od poniedziałku do szkoły, a w środę oznajmił mi, że on do szkoły nie pójdzie. Żył strachem o poniedziałek. Na szybko załatwiłam badanie u doktor psychiatry i od razu z polecenia było, że Antoś ma zostać w domu. – dodaje kobieta.
To 10-latek uratował rodzinę!
Zrozpaczona pani Izabela wróciła z synem do rodzinnego domu w Szczedrzyku. Budynek ma ponad 130 lat i jest w fatalnym stanie. Sadza, nieszczelne kominy i stary piec mogą w każdej chwili doprowadzić do tragedii.
Kiedy wydawało się, że nie ma już żadnej nadziei – z pomocą przyszedł… sam Antoś.
To właśnie chłopiec namówił mamę, by zgłosili się do programu "Nasz Nowy Dom". Ekipa pod wodzą Eli Romanowskiej pozytywnie odpowiedziała na apel 10-latka a finał tej historii będziemy mogli zobaczyć już w czwartek, 23 kwietnia, o godz. 21:30 w telewizji Polsat.
Nad. Polsat








Napisz komentarz
Komentarze