Problem z obsadą rady sołeckiej w Dylakach w gminie Ozimek to nie odosobniony przypadek, a symptom niepokojącego trendu: coraz mniej osób w małych społecznościach chce się angażować w sprawy lokalne. W siedmioosobowej radzie sołeckiej zrezygnowały z pracy aż trzy osoby, a marcowe wybory uzupełniające - mimo dwóch terminów - nie doszły do skutku, bo spośród 974 uprawnionych mieszkańców przyszło zaledwie 15, a żaden z nich nie zgłosił swojej kandydatury. To nie tylko kłopot jednego sołectwa, ale ostrzeżenie dla całego regionu - społeczna rezygnacja staje się normą.
W ostatnim czasie trzy osoby zrezygnowały z pracy w siedmioosobowej radzie sołeckiej w Dylakach w gminie Ozimek, co spowodowało konieczność uzupełnienia jej składu. W związku z tym pod koniec marca w sołectwie przeprowadzono wybory uzupełniające. Zebranie odbyło się w drugim terminie, a z upoważnienia burmistrza Ozimka poprowadziła je Iwona Wiercińska z Urzędu Gminy i Miasta w Ozimku.
Na spotkanie przybyło zaledwie 15 spośród 974 uprawnionych do głosowania pełnoletnich mieszkańców sołectwa. Tak niska frekwencja znacząco utrudniła przeprowadzenie wyborów i wyłonienie nowych członków rady. Ostatecznie okazało się, że nikt z obecnych nie wyraził chęci kandydowania ani nie zgłosił swojej kandydatury do pracy w radzie sołeckiej. W związku z tym, wybory nie doszły do skutku.
- W zebraniu wzięło udział zaledwie kilkanaście osób, reprezentujących głównie starszych mieszkańców naszej miejscowości - mówi sołtys wsi Barbara Starzycka. - Zabrakło przedstawicieli młodego pokolenia, czyli osób, które w przyszłości mogłyby aktywnie włączyć się w życie społeczne i współdecydować o kierunkach rozwoju sołectwa. Ich obecność i zaangażowanie są ważne dla dalszego funkcjonowania lokalnej społeczności oraz kontynuacji podejmowanych inicjatyw.
Pełny artykuł znajdziesz w e-wydaniu.
👉 Kup i czytaj e-wydanie Tygodnika Ziemi Opolskiej z 16 kwietnia - e-wydanie dostępne tutaj.








Napisz komentarz
Komentarze