W piątkowy poranek, 6 marca, wszystko zaczęło się jak zwykle – od karmienia zwierząt. Szybko jednak stało się jasne, że coś jest nie tak. Jeden z koni, 17-letni Pastel, zamiast jak co dzień czekać na posiłek, leżał i tarzał się po ziemi. Objawy wskazywały na kolkę – groźną dolegliwość, która u koni może prowadzić do dramatycznych konsekwencji.
Decyzja mogła być tylko jedna – natychmiastowy transport do specjalistycznej kliniki. Tam rozpoczęła się walka o życie zwierzęcia. Badania wykazały skręt jelit, a jedyną szansą była pilna operacja. Weterynarze przeprowadzili skomplikowany zabieg, podczas którego konieczna była resekcja aż trzech metrów jelit.
Przez kolejne dni właściciele stajni z nadzieją czekali na poprawę stanu ukochanego konia. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, Pastel nie wracał do zdrowia. W końcu zapadła decyzja, której – jak przyznają opiekunowie – nie da się przygotować ani udźwignąć. Eutanazja.
Pastel był z nimi od 12 lat. Trafił do stajni w bardzo złym stanie – wychudzony, zaniedbany, pozbawiony nadziei. Dzięki opiece odzyskał zdrowie i przez lata nie sprawiał żadnych problemów. Był jednym z najbardziej charakterystycznych koni w stadzie – inteligentny, energiczny, bliski ludziom.
– Jak to Pastel? Sprytny, mądry, jak nie najmądrzejszy koń w stadzie... w maju miałby 18 lat ! Zdrowy koń, który kilka dni wcześniej był wszędzie... tulił się, rżał, podskakiwał... - wspominają konia opiekunowie.
Jakby tego było mało, kilka dni po stracie przyszło kolejne uderzenie. Koszty leczenia i operacji Pastela przekroczyły 25 tysięcy złotych. Dla stajni, która na co dzień utrzymuje wiele zwierząt wymagających specjalistycznej opieki, to ogromne obciążenie.
Stajnia w Karczowie od lat jest ważnym miejscem na mapie regionu. Organizuje liczne wydarzenia dla mieszkańców, przedszkoli i szkół. To tutaj odbywają się wieczorne ogniska, wspólne sylwestry pod gołym niebem, letnie zajęcia dla dzieci czy tematyczne spotkania, takie jak wegańskie pikniki czy majówkowe potańcówki. Funkcjonuje tu także bazarek z naturalnymi, ekologicznymi produktami.
Przede wszystkim jest to jednak przestrzeń otwarta – miejsce, gdzie można obcować z naturą i zwierzętami w spokojnej, przyjaznej atmosferze.
Dziś to właśnie to miejsce potrzebuje wsparcia.
- Kochani... potrzebujemy wsparcia, tym bardziej, że dopiero zaczynamy sezon po długim okresie jesienno-zimowym - zwracają się z dramatycznym apelem gospodarze stajni. - Powstaliśmy, by pomagać zwierzętom i żyć wśród nich. Z góry dziękujemy wszystkim za wsparcie.
Stowarzyszenie „Wilk Syty i Owca Cała” uruchomiło zbiórkę na pokrycie kosztów leczenia i pobytu konia w klinice. Każdy, kto chce pomóc, może to zrobić pod adresem: https://zrzutka.pl/g3jxht
Opiekunowie podkreślają, że każdy grosz ma znaczenie – pozwoli im dalej działać i opiekować się zwierzętami, które dla wielu mieszkańców stały się częścią lokalnej społeczności.








Napisz komentarz
Komentarze