Okazuje się, że rozwiązania prawne, które wprowadził w życie chrząstowicki samorząd, skutecznie ograniczają tzw. patodeweloperkę. Wystarczyło użyć odpowiednich narzędzi.
W ciągu niespełna czterech tygodni trzy razy kontrolerzy WIOŚ pobierali do badań próbki z zanieczyszczonej rzeczki Strugi w Przyworach. Gołym okiem widać, że ktoś wpuszcza tu nieczystości, a sądząc po zapachach – prawdopodobnie są to ścieki chemiczne, o czym świadczą również wyniki uzyskane od prywatnego laboratorium. Sprawę wzięła pod lupę prokuratura.