Do Mielca nasi zawodnicy pojechali w okrojonym składzie. W drużynie zabrakło reprezentującego w mistrzostwach Europy Czarnogórę Admira Pelidiji. Na boisku nie mogli stawić się również Maciej Zarzycki, Fabian Sosna czy Bartłomiej Rugała. Trudności dodał fakt, że to był pierwszy mecz w tym roku dla obu zespołów po dłuższej przerwie. Dla Corotopu to szczególnie ważny sprawdzian po nieudanej pierwszej serii w Orlen Superlidze. Już od pierwszych minut gra okazała się bardzo wyrównana, a żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyraźnej przewagi. W 13. minucie Gwardia prowadziła 6:4, jednak gospodarze szybko doprowadzili do remisu, a następnie przejęli stery i zeszli na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem (15:13). Po zmianie stron gospodarze wciąż utrzymywali przewagę, a w 37. minucie prowadzili już 20:15. Nasz zespół jednak nie dał się złamać i konsekwentnie odrabiał straty. W 45. minucie różnica zmniejszyła się do jednej bramki, a w 49. minucie Kelian Janikowski doprowadził do remisu 23:23. Końcówka spotkania była bardzo emocjonująca. Najpierw Gwardia objęła dwubramkowe prowadzenie, lecz chwilę później Stal Mielec zdołała wyrównać wynik w ostatnich sekundach doprowadziła do remisu i serii rzutów karnych.
W rzutach karnych presję wytrzymali zawodnicy Corotop Gwardii Opole popisując się 5 celnymi trafieniami przy jednym chybionym rzucie rozgrywającego gospodarzy Dzianisa Valyntsau. Wygrana zapewniła nam awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. W kolejnej rundzie zmierzymy się z obrońcą tytułu Industrią Kielce.








Napisz komentarz
Komentarze