Dlaczego tak, wyjaśnia wiceprezydent Małgorzata Stelnicka.
– Od dawna, jeszcze przed remontem „żółtego mostku” do takiego rozwiązania namawiali nas zarówno policja jak i komisja bezpieczeństwa, w tym inżynierowie ruchu, specjaliści, którzy się na tym znają – stwierdza Małgorzata Stelnicka. – W momencie, gdy most został zamknięty i zdemontowany okazało się, że ich sugestie zaczęły się sprawdzać. Ruch na ulicy Piastowskiej przebiegał bardziej płynnie, gdy wyłączono dodatkowy strumień samochodów z centrum przez Most Zamkowy na ulicę Piastowską.
Wiceprezydent Opola podkreśliła, że to upłynnienie ruchu dotyczyło przede wszystkim przejazdu autobusów MZK.
– Gdy na moście obowiązywał ruch dwukierunkowy, autobusy na Piastowskiej ze względu na gabaryty często nie mogły ruszyć spod świateł, gdyż nie było tyle miejsca, by udało im się przejechać nie blokując skrzyżowania, a jednocześnie z Mostu Zamkowego wykorzystując sytuację „wbijały się” na Piastowską inne auta – dodaje Małgorzata Stelnicka. – W rezultacie autobusy przed przejściem przy Urzędzie Wojewódzkim stały w godzinach szczytu nawet przez dwie zmiany świateł, blokując ruch za sobą i w rezultacie generując ciągle spóźnienia kursów.
Uwaga! To tylko fragment artykułu. Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej z 8 stycznia - e-wydanie dostępne tutaj.








Napisz komentarz
Komentarze