W niedzielnym starciu opolscy szczypiorniści pokazali, że pomimo trudnego początku nie należy ich lekceważyć, a w tabeli jeszcze wiele może się zmienić. Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w wysokim tempie. Lepiej w mecz weszli goście z Opola, którzy już w 8. minucie prowadzili 7:3. Jednak świetny początek nie gwarantował Gwardzistom zwycięstwa, co potwierdziło się, gdy zespół z Kalisza zaczął odrabiać straty. W 21. minucie przewaga zmalała do dwóch bramek (12:14), ale końcówka pierwszej połowy również należała do przyjezdnych. Opolanie zeszli do szatni z czterobramkowym prowadzeniem – 14:18.
Po zmianie stron gospodarze zaprezentowali zupełnie inne oblicze. W pierwszych pięciu minutach drugiej połowy zdobyli trzy bramki, nie tracąc żadnej i zbliżyli się na jedno trafienie (17:18). W 35. minucie trener, Bartosz Jurecki, poprosił o czas, próbując uspokoić grę swojego zespołu. Chwilę później na tablicy wyników widniał już remis 19:19 (38. minuta), a emocje sięgały zenitu. Wyrównana walka trwała do stanu 22:22. W 45. minucie po bramce Rostyslava Polishchuka Kaliszanie po raz pierwszy w tym meczu objęli prowadzenie (23:22). Radość gospodarzy nie trwała jednak długo – w kolejnych minutach skuteczniejsi byli Opolanie, którzy odzyskali kontrolę nad spotkaniem i w 49. minucie ponownie prowadzili (25:23).
Decydujące fragmenty należały do Gwardii. W 56. minucie Mateusz Wojdan podwyższył prowadzenie do czterech trafień (31:27). Mimo ambitnej postawy i walki do końcowej syreny, Kaliszanie zdołali jedynie zmniejszyć rozmiary porażki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 29:31 dla zespołu z Opola. Tytuł MVP meczu trafił do Bartłomieja Rugały z Corotop Gwardii Opole.
Następny mecz domowy zagramy w Opolu w poniedziałek 2 marca z PGE Wybrzeże Gdańsk. Początek spotkania w Stegu Arenie o godz. 18.00.








Napisz komentarz
Komentarze